the power of passion and perseverance

Przygotowana spontaniczność

Kilka dni temu miałam przyjemność odwiedzić nowojorskie studio NBC podczas nagrania programu Late Night with Seth Meyers Doświadczenie bardzo ciekawe, z przynajmniej kilku powodów.

Po pierwsze, program Setha jest bardzo zabawny. Gdy znajomi zaproponowani udział w programie w roli widza, nie wahałam się ani chwili. Format programu to „standardowy” talk show: z dobrą muzyką na żywo, ciekawymi i znanymi gośćmi (tym razem zawitali Leslie Mann i znany z serialu Mad Man i The Crown Jared Harris) i zabawnym monologiem gospodarza na dobry początek. W przerwach udzielali się także dodatkowi komicy z zespołu Setha, a sam gospodarz rozmawiał z widownią. Całe nagranie trwało ok. dwóch godzin i przebiegło bez najmniejszych potknięć. Wręcz idealnie.

Po drugie, na co dzień pracuję w branży eventowej i przyglądałam się tej idealnej organizacji właśnie z perspektywy „branżowej”. Muszę przyznać, że byłam pod prawdziwym wrażeniem. Ponad dwudziestoosobowy zespół sprawnie poruszał się po dokładnie opracowanym scenariuszu, wyznaczonych ścieżkach. Każdy znał swoje miejsce, wszystko przebiegało zgodnie z harmonogramem: co do sekundy. Jedna rzecz szczególnie przyciągnęła moją uwagę: fakt, iż na wizji program Setha wygląda na lekką improwizację, wszystko wychodzi bardzo naturalnie i wydaje się, że prowadzący spontanicznie sypie żartami jak z rękawa. Rzeczywistość jest zupełnie inna.

Okazało się, że podczas nagrania nie było miejsca na spontaniczność. Każde słowo zostało wcześniej zapisane czarnym markerem na dużych białych kartkach papieru. Prowadzący czytał każde zdanie z tych dużych białych prostokątów, umieszczonych dokładnie nad kamerą i tradycyjnie przekładanych przez specjalnie do tego zatrudnioną osobę. Ze względu na odległość, kamery nie wyłapują procesu „czytania”, wydaje się, że prowadzący wypowiada płynnie każde zdanie z pamięci.

I ten fakt dał mi do myślenia. Dlaczego tak utalentowany komik, który prowadzi ten program już od wielu lat, nie decyduje się na spontaniczny monolog i wybiera opcję czytania z kartek?

Dlatego, że każdy 30-minutowy odcinek programu to efekt rygorystycznego przygotowania, codziennej pracy dużego zespołu, który skupia się na najmniejszych detalach. Nagranie trwa niecałe dwie godziny, ale to już końcówka przygotowań. Wszyscy pracują od godziny 8 rano na to, aby wieczorem wszystko przebiegło bez zastrzeżeń. Każde zdanie jest przemyślane i przetestowane przed nagraniem. Nie ma tu miejsca na poprawki. Nie ma drogi na skróty. Wierzę, że Seth nie miałby problemu z improwizacją i spontanicznością, jednak podczas nagrania wszystko jest idealnie wyreżyserowane.

Po nagraniu pojawiło się pytanie: czy Seth sukces zawdzięcza talentowi? IQ? Czy może ciężkiej pracy, uporowi i wytrwałości w dążeniu do celu? Śledząc jego długą karierę, nie mam wątpliwości że jest to człowiek bardzo inteligentny, utalentowany i bardzo zabawny. Jednak jestem pewna, że to skrupulatne przygotowanie, dbanie o szczegóły, i ciężka praca nad każdym detalem stoją za jego sukcesem.

Im więcej przygotowań, tym efekt jest bardziej spontaniczny:)

 

seth_meyers1

28.Week_17_11_14_select_0037

24.Week_13_10_14_select_0017

69.Week_14_12_15_select_NUP_172027_0093

69.Week_14_12_15_select_NUP_172026_1171

26.Week_03_11_14_select_0064

I tu mam dobrą wiadomość dla tych wszystkich, którzy marzą o prowadzeniu własnego show, napisaniu książki, prowadzeniu bloga, aktorstwie, karierze kulinarnej itd. a martwią się, że brakuje im talentu czy zdolności.

Otóż jest naukowo udowodnione, że to wytrwałe dążenie do celu, codzienna praca i długie godziny przygotowań odgrywają większą rolę w odniesieniu sukcesu niż talent czy inteligencja. Tak jak podczas nagrania programu Setha: im więcej pracy włożonej w przygotowania, w detale, tym lepszy efekt i większa pewność siebie!

Amerykańska psycholog Angela Duckworth w swojej książce „Upór, potęga pasji i wytrwałości” udowadnia, że jeśli wytrwale dążysz do swojego celu, pracujesz nad udoskonalaniem się dzień za dniem, masz dużo większe szanse na osiągnągnięcie spektakularnego sukcesu niż osoba z ogromym talentem, która nie pracuje nad swoim rozwojem. Angela połączenie pasji i wytrwałości nazywa uporem (ang. grit). To dzięki uporowi możliwe są spektakularne osiągnięcia: wymagają one jednak sporo czasu, nie zdarzają się w ciągu nocy. Bardzo często konieczna jest rygorystyczna rutyna i wieloletnia praktyka, pokonywanie przeszkód i porażek. Jednak jeśli tylko krok po kroku, codziennie podążasz do przodu, to właśnie ten fakt przybliża Cię do Twojego wymarzonego celu. Polecam tę książkę:  przede wszystkim tym, którzy nie podejmują wyzwań, ponieważ nie wierzą we własne możliwości.

grit

Malcolm Gladwell, kanadyjski pisarz, reporter i publicysta, autor m.in. „Poza schematem. Sekrety ludzi sukcesu” dokładnie określa, że aby stać się ekspertem w danej dziedzinie, aby osiągnąć tzw. poziom mistrzowski, należy na danej czynności spędzić min. 10 000 godzin. To 416 dni pracy non stop!  Jest to nie lada wyczyn, ponieważ w naszej naturze zakodowane jest, że  pierwsze poważne zniechęcenie pojawia się po 5 sekundach  a jak się to pokona to kolejny naprawdę poważny kryzys nachodzi po ok. 50 godzinach pracy:)

Jeśli wierzyć powyższej regule Gladwell‚a: gdybym tylko kontynuowała rozpoczęte jeszcze w czasach licealnych czynności: do dziś mówiłabym płynnie po hiszpańsku, niemiecku, wieczorami płynnie grałabym Chopina na pianinie a między utworami spoglądałabym na złote medale sportowe z mistrzostw świata w Aikido. Niestety, nie udało mi się we wszystkim wytrwać. Jednak nic straconego, teraz zastanawiam się, jak ten blog będzie wyglądał za 416 dni:)

Pozdrawiam i życzę Wam wytrwałości, a tym, którzy planują pobyt w NYC, polecam odwiedzić The Late Night Show! My bawiliśmy się świetnie:)!

 

IMG_0497

Maria

Ps. W budynku NBC studios panuje absolutny zakaz fotografii, dlatego wszystkie powyższe czarno-białe zdjęcia ze studio pochodzą z oficjalnej strony Late Night with Seth Meyers

Dla tych, którzy nie mają czasu na czytanie, poniżej link do prezentacji Angeli Duckworth  z konferencji Ted Talk.

 

 

 

New York Cafe

Sama w Nowym Jorku

Często zastanawia mnie, jak ludzie czują się w swoim własnym towarzystwie. Czy Tobie zdarza się często spędzać czas samotnie? Czy lubisz ten czas, czy wręcz przeciwnie: odczuwasz wtedy dyskomfort?  Według mnie bardzo ważne jest, aby znaleźć taki czas, który jest zarezerwowany wyłącznie dla siebie. Dlaczego? Wyjaśnienie poniżej.

Od kilku dni jestem w Nowym Jorku. Przyjechałam tutaj na tydzień z moim zespołem z pracy: świętujemy sukces naszej jesiennej konferencji Nordic Business Forum 2017. To taka tradycja w naszej firmie: jeśli uda nam się zdobyć założony cel, wybieramy się na coroczny wspólny wyjazd: wewnętrznie żartobliwie nazywany „MamboJambo trip”:). Nie mam pojęcia skąd ta nazwa, ale już się tak jakoś przyjęła i została. I oto w tym roku postanowiliśmy pozwiedzać Nowy Jork.

Uwielbiam to miasto. To już kolejny raz, kiedy mam przyjemność przechadzać się tutejszymi ulicami. Pierwszy raz jednak jestem tu z większą grupą: 14 osób. W tym towarzystwie nie mogę narzekać na pomysły gdzie, co i z kim zwiedzać. Na dodatek mam okazję spotkać się ze znajomymi, którzy mieszkają tu na co dzień.

To miasto nigdy nie śpi. Światła nigdy nie gasną. Non stop coś się tu dzieję. Dla kogoś, kto na co dzień mieszka w spokojnej Finlandii, to może robić wrażenie.

Wczoraj, po kilku aktywnych dniach z całą grupą poczułam, że potrzebuję mojego własnego czasu. Osobno. Stwierdziłam, że chcę spędzić przynajmniej jeden dzień sama, pozwiedzać, poczytać, popisać, pomyśleć. Nie jest to łatwe biorąc pod uwagę jak duża jest nasza grupa i ile rzeczy można tu robić.

Mam wrażenie, że bardzo często spędzanie czasu samemu jest postrzegane jako coś negatywnego. Ludzie mylą bycie samym z byciem „samotnym” i za wszelką cenę szukają non stop towarzystwa i interakcji z innymi. Boją się, że coś ich ominie.

Jasne, jesteśmy istotami społecznymi, potrzebujemy kontaktu z innymi. Jednak czasem naprawdę bardzo dobrze jest odłączyć się: od innych i od mediów społecznościowych. Spędzanie czasu samotnie jest tak samo ważne jak spędzanie czasu z przyjaciółmi i z rodziną. Co więcej: relacja z samą sobą jest najważniejsza z tych wszystkich relacji: i dobrze jest ją pielęgnować:)

Po całym dniu samotnego przechadzania się po Nowym Jorku, mam dla was przynajmniej kilka powodów, dla których od czasu do czasu warto być sama ze sobą. Nie tylko możesz wsłuchać się w swoje myśli, ale także pojawi się wiele ciekawych pomysłów, może nawet konkretne nowe plany czy rozwiązania problemów. Bycie samemu to idealny czas na pisanie, planowanie, czytanie czy jakiekolwiek kreatywne zajęcie. Ten post piszę w małej kafejce, w centrum Manhattanu. Nikt mi nie przeszkadza, mogę się spokojnie skupić na pisaniu. Po ok 20 min takiej nieprzerwanej pracy wpada się w tzw „flow”: nie zauważasz, jak płynie czas. Jesteś 100% skupiona na danym zajęciu. Uwielbiam to uczucie:)

Czasem warto samotnie zwiedzać nowe miejsca. Masz swoje własne tempo. Ja zawsze jestem bardziej uważna, odkrywam więcej szczegółów wokół gdy jestem sama. Czasem poznaję nowe osoby. Często zatrzymuję się w niespodziewanych miejscach.

Przebywanie wyłącznie we własnym towarzystwie pomoże Ci się wyciszyć. Będziesz spokojniejsza, zrelaksowana i pełna pozytywnej energii. Staniesz się pewniejsza siebie.

Dlatego zachęcam do spędzania czasu solo: czy to w podróży służbowej, na urlopie, po pracy lub w weekend. Mam nadzieję, że Wam się to uda i będzie to mile spędzony czas.

Pozdrawiam Was serdecznie i wracam do zwiedzania:)

 

IMG_0539 copy (1)IMG_0470 (1).jpgIMG_0371IMG_0298IMG_0484 (1)IMG_0501

 

5 najważniejszych sekund

Czy 5 sekund wystarczy do tego, aby zmienić swoje życie? Okazuje się, że tak. Dziś o prostej metodzie, którą sama stosuję i która pomogła milionom ludzi na świecie:

5-4-3-2-1 i działasz!

Przyznam, że do książki „Metoda 5ciu sekund” Mel Robbins podchodziłam z dystansem. Kolejna pozycja o pracy nad sobą. Chociaż wiedziałam, że sama autorka to rzeczywiście kobieta ogień, niezwykle inspirująca z misją budowania pewności siebie milionów ludzi.

Mel obiecuje, że dzięki tej metodzie:

– staniesz się pewniejsza siebie,

– przestaniesz odkładać działanie na później,

– pokonasz strach i przezwyciężysz uczucie niepewności,

– przestaniesz się zamartwiać i poczujesz się szczęśliwsza,

– więcej ciekawych rzeczy będzie się działo wokół Ciebie.

Po przeczytaniu książki i przetestowaniu metody muszę przyznać: metoda 5 sekund DZIAŁA! Aż trudno mi uwierzyć, że jeden taki prosty trik może zmienić życie. Nie mówiąc już o tym, że do dziś dziwię się, że opisanie tej metody zajęło całą książkę :) No ale to już kwestia zdolności autorki.

Wszystko zaczęło się od budzika… Mel miała problem, żeby rano wstawać i zawsze wciskała przycisk drzemki… Pewnego dnia zauważyła, że jej szanse na wczesne wstawanie zwiększają się, gdy „zmusi” się do opuszczenia ciepłej kołdry w czasie 5 sekund. Gdy zaczyna to odwlekać, dużo ciężej się jej zebrać.

Dlaczego? Znasz to słynne powiedzenie, że „ty sama jesteś swoim największym wrogiem” lub że „najtrudniejsza walka to walka z samą sobą”? Otóż dlatego.

Okazuje się (co jest naukowo udowodnione), że po ok. 5 sekundach od impulsu do dzialania Twój własny mózg zacznie Cię chronić przed wszystkim, co nowe i co niewygodne: przed każdym teoretycznym zagrożeniem. Za wszelką cenę chce, abyśmy pozostali w strefie komfortu. Dyskomfort to zagrożenie.

Dlatego po ok. 5 sekundach pojawiają się myśli typu… „może zrobię to jutro”, „może nie ma sensu”, „chyba się nie uda”, „ośmieszę się”. Gdy masz jakiś pomysł, impuls: zacznij odliczać od pięciu w dół i zanim dojdziesz do jedynki: rozpocznij działanie.

5 SEC RULE

Zasadniczo masz największe szanse na podjęcie działania, jeśli to zrobisz od razu. Bez długiego myślenia, zamartwiania się, analizowania. Kiedy czujesz instynkt, żeby działać, odlicz od pięciu do jednego i w tym czasie fizycznie podejmij działanie, zanim Twój mózg się zorientuję i zacznie kombinować jak Cię do tego działania zniechęcić.

Chcesz do kogoś zadzwonić, masz impuls: odlicz od 5 do 1 i wykręć numer. Chcesz podejść na konferencji do nieznajomej osoby: 5-4-3-2-1 i zrób pierwszy krok. Chcesz zacząć blog: 5-4-3-2-1 i zacznij pisać. Chcesz zmienić pracę: odlicz od 5 do jednego i podejmij działanie w tym kierunku. Chcesz lepiej wyglądać: 5-4-3-2-1 i jesteś w drodze na siłownie lub jogging.

Jeśli mam być z Tobą zupełnie szczera, to pomimo faktu, że wierzę w skuteczność tej metody, nie wierzę, że ta metoda zawsze na mnie będzie działać. Niektóre pomysły wymagają przemyślenia lub rozpoczęcie działania muszę odłożyć w czasie. Jednak zauważyłam, że gdy zaczęłam ją stosować nawet w 80% : wiele ciekawych rzeczy się wydarzyło: nawiązałam niesamowite znajomości, zaczęłam nowe projekty, rozpoczęłam pisanie bloga. Ogólnie duży plus.

Dlatego bardzo polecam i zachęcam: następnym razem, gdy będziesz miała pomysł, impuls: odlicz 5-4-3-2-1 i ruszaj! Wypróbuj tę metodę przez tydzień i sprawdź ile się wydarzy.

Powodzenia i działaj! Sukces sam się nie spełni.

Ps. Jeśli podoba Ci się To, co czytasz, to zapraszam do polubienia mojej strony na Facebooku, gdzie pojawi się więcej inspiracji:)

Tyle samo czasu co Oprah

 

Cytat Cohelo

Doba każdego człowieka wynosi 24 godziny. Pod tym względem jesteś tak samo „bogata” jak Bill Gates, Sir Richard Branson, Oprah czy Michelle Obama. Wszyscy mają do wykorzystania dokładnie tyle samo godzin co Ty, czy ja.

Ludzie sukcesu zdają sobie sprawę, że czas to cenna waluta i wykorzystują ją bardzo ostrożnie. W praktyce oznacza to, że aby odnieść sukces i osiągnąć swój cel, każda chwila powinna być dobrze wykorzystana. Innymi słowy: przestań marnować czas, bo nikt Ci go nie zwróci.

Problem w tym, że to łatwo powiedzieć a dużo ciężej zrealizować. Na temat efektywnego spędzania czasu napisano wiele książek i artykułów, stworzono wiele kursów i szkoleń. Aby zaoszczędzić Twój czas na wyszukiwanie różnych metod, poniżej zebrałam 10 stosowanych przeze mnie sposobów na to, jak obchodzić się z czasem, aby był on sprzymierzeńcem sukcesu.

 

krok po kroku

 

1.Spędzaj czas na czynnościach, które żbliżają Cię do celu.

Jeśli masz konkretny cel: zanim zaczniesz cokolwiek robić, zadaj sobie pytanie, czy to pomoże mi w osiągnięciu celu, czy nie? Prosta zasada: kontynuuj tylko to, co Cię do twojego celu zbliża:)

W zeszłym roku poznałam bardzo ciekawego człowieka: Kevin’a Gaskell’a. W 1992 Kevin w wieku 33 lat objął rolę dyrektora generalnego na Wielką Brytanię w upadającej firmie produkującej samochody. Tą firmą było Porsche. Samochody tej marki dziś kojarzą się z luksusem: jednak w momencie obejmowania stanowiska przez Kevina, firma ta przechodziła kryzys, odnotowując ogromne straty. W ciągu kilku lat Kevin nie tylko przywrócił utracony status marce, ale także sprawił, że stała się najbardziej dochodową firmą w swojej branży w UK. Jednym z wielu sekretów Kevina było skupienie wszystkich czynności, każdej minuty i 100 % energii na konkretnym celu: podniesieniu sprzedaży samochodów tej marki. Jak sam przyznał: oznajmił, że każdy pracownik może mu doradzać i przyjść do niego nawet z najbardziej szalonym pomysłem: jednak zanim przekroczy próg: musi odpowiedzieć sobie na pytanie: czy ten pomysł ma na celu podniesienie sprzedaży? Na drzwiach jego pokoju wisiała kartka z takim pytaniem: widoczna dla każdego, kto do niego przychodził. Kevin i jego zespół mieli jeden konkretny cel (podniesienie sprzedaży)i nie tracili czasu ani energii na żadne działania, które ich do tego celu nie zbliżały. Kevin w swojej późniejszej karierze odnosił sukcesy także jako dyrektor generalny na Wielką Brytanię marek Lamborghini i BMW: zawsze z podobnym podejściem do stuprocentowego skupienia czasu na konkretnym celu.

Ważny komentarz z mojej strony: osobiście staram się poświęcić wiele czasu na rodzinę i spotkania z przyjaciółmi. Każda z nas ma swoje cele i swoją wizję sukcesu i tego to, co chcemy osiągnąć: ważne jest, aby częścią tej wizji byli twoi najbliżsi i Ty sama:)

2. Nie czekaj na idealny moment, aby zacząć działać.

Nigdy nie ma idealnego momentu. Zamiast spędzać czas na planowaniu najmniejszych detali „w teorii”: zacznij działać: zobaczysz jak wiele rzeczy zostanie zweryfikowanych przez rzeczywistość. Tylko przez działanie możesz się o nich dowiedzieć.

3. Pozbądź się telewizora albo ewentualnie kablówki.

W moim domu zawsze mówiono, że telewizor to złodziej czasu. Coś w tym jest, chociaż uważam, że od czasu do czasu warto się zrelaksować i obejrzeć dobry film czy serial. Rzecz w tym, że dziś mamy dostęp do wszelkich informacji, filmów, programów: on  demand i na każdym urządzeniu jakie posiadasz: od telefonu po laptopa. Świadomie decyduj kiedy i co chcesz obejrzeć i pamietaj: nie potrzebujesz do tego telewizora:)

4. Unikaj towarzystwa ludzi negatywnych,

Mam na myśli takich, którzy pozbawiają Cię pozytywnej energii i nie wspierają Cię w Twoich działaniach. To nie jest prosta decyzja, dlatego ważne jest, aby mieć jasny cel: będzie ci łatwiej dokonać takiej selekcji ale także zakomunikować do czego dążysz. Pamiętaj, że to naturalne, że jedne osoby będą Cię wspierać a inne nie. Musisz to zaakceptować. Czasem musisz z bliską osobą usiąść i porozmawiać: po prostu wyjaśnić dlaczego dany cel jest dla ciebie ważny i otwarcie poprosić o wsparcie. Jeśli w dalszym ciągu nie będzie Cię wspierać, popracuj cierpliwie nad komunikacją a jeśli to konieczne i możliwe, pomyśl poważnie o ograniczeniu kontaktów: dla Twojego własnego dobra.

5. Planuj swój dzień i wypracuj sobie rutynę w działaniu.

Chyba we wszystkich biografiach znanych i odnoszących sukcesy osób pojawia się wątek restrykcyjnego pilnowania planu dnia: o której wstają, jak rozpoczynają dzień, jak planują pracę etc. Barack Obama codziennie wstaje o 5 rano i rozpoczyna dzień od czytania New York Times, Jennifer Aniston wstaje o 4:30 a Oprah przed 11:30 zazwyczaj miała już nagrane dwa odcinki swoich show i wypity koktajl ze szpinaku, pietruszki, soku jabłkowego, selera i ogórka. Gdy masz konkretny plan dnia i wyrobioną rutynę, nie musisz tracić energii na codzienne planowanie agendy od nowa. Staraj się jak najwięcej czynności mieć w kalendarzu jako powtarzające się regularnie. Zaskoczy Cię fakt, że dzięki temu będziesz mogła dodać więcej spontanicznych elementów.

6. Kto rano wstaje….

Coś jest w tym przysłowiu. Dla przetestowania: zacznij wstawać o 5 rano a zobaczysz jak wydłuży się twój dzień.

7. Zastosuj regułę 3-2-1:

Stawiaj sobie maksymalnie trzy cele na każdy dzień. Następnie ułóż je w kolejności od najważniejszego do najmniej istotnego. Zacznij od tego najważniejszego i po skończeniu, zabierz się za kolejne zadanie. Rób tylko jedną rzecz na raz i jeśli to możliwe, doprowadź ją do końca, zanim zaczniesz kolejną. Na początku może to być trudne, szczególnie jeśli masz milion rzeczy na głowie, ale uwierz mi, z mojego doświadczenia wiem, że to możliwe.

8. Bądź asertywna.

Pamiętaj, nie musisz zgadzać się na spełnienie każdej prośby i to w dodatku na „od zaraz”. Wszystkie chcemy być lubiane i akceptowane, ale uwierz mi: jeśli ktoś przyjdzie do Ciebie z prośba a Ty grzecznie odpowiesz, że niestety nie możesz tego zrobić w tym momencie, ponieważ musisz coś innego najpierw skończyć, wzbudzisz więcej szacunku niż niechęci. Jeśli często spotykasz się z takimi prośbami, zachęcam do zarezerwowania w Twoim kalendarzu czasu (np. 1 -2 godziny w tygodniu) na pomoc innym. Śmiało możesz zakomunikować wszem i wobec, że jest to czas, który w pełni możesz poświęcić na wszelkie pytania lub wsparcie.

9. Posprzątaj wokół siebie.

Czas stracony na szukanie dokumentów w szufladach pełnych papierów,  kluczy po całym domu, konkretnych ubrań w stosie niepoukładanego prania to dla mnie strata najbardziej bolesna i bezsensowna. Nie tylko tracisz swój drogocenny czas, ale też nerwy.

10. Usuń aplikacje mediów społecznościowych z telefonu (lub je ogranicz).

Temat delikatny, ale na czasie. Media społecznościowe uważam za świetne, ale jakiś czas temu zauważyłam, że zamiast bawić się z moją córką czy rozmawiać z mężem, siedzę obok i bez celu przeglądam Facebooka. Takich momentów było bardzo wiele. Dało mi to do myślenia i dla eksperymentu usunęłam aplikację Facebooka z mojego telefonu. Początkowo zrobiłam to samo z Instagramem, ale ze względu na pracę, musiałam go aktywować: aczkolwiek z ograniczeniem. Aplikacje te odwiedzam głównie z mojego laptopa, w przerwach na lunch lub wieczorem. Jedyne co mogę powiedzieć, to to, że odzyskałam wiele godzin w tygodniu, nie czuję, że coś mnie omija jeśli nie sprawdzę mojego konta co 10 minut.  Czuję za to, że mam kontrolę nad moim czasem spędzonym w mediach społecznościowych.

Nie mówię tu o ostatnio modnym „zupełnym usunięciu” kont w mediach (Facebook tracił ostatnio miliony użytkowników) tylko na ograniczeniu dostępu. Jeśli nie chcesz zupełnie usunąć aplikacji z telefonu, możesz je ograniczyć dzięki … specjalnym aplikacjom, wyciszającym dostęp w ciągu dnia:) Tu jest przykładowa lista aplikacji ( po polsku oraz tutajepo angielsku  .) Listy nie są najnowsze i mogą już być dostępne bardziej aktualne rozwiązania: cokolwiek wybierzesz, gorąco polecam ten eksperyment.

Na koniec dodam chyba najważniejsze: wysypiaj się i ćwicz przynajmniej trzy razy w tygodniu: będziesz miała energię do efektywnego działania!

Jeśli chciałabyć bardziej zagłębić się w temat efektywnego wykorzystania czasu polecam trzy inspirujące książki:

 

Życzę Ci udanego tygodnia i do dzieła, sukces sam się nie odniesie!

 

M.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak dolecieć na Karaiby?

Pomimo tego, że już połowa marca, w Helsinkach jeszcze śnieg. Wprawdzie temperatura jest już bardziej na plusie, niż na minusie, ale dalej zimno…i  dziś wyjątkowo zatęskniłam za ciepłym piaskiem plaży i słońcem. I tak sobie pomyślalam, że czas wybrać jakiś cel podróży na następne wakacje…

Dlatego dzisiaj będzie trochę o podróżowaniu… i trochę o celach:)

Jedziemy.

Aby osiągnąć sukces, musisz mieć plan. Kropka. Sukcesu nie realizuje się z dnia na dzień. Nawet jeśli czyjś sukces wygląda na spontaniczny, szczególnie na instagramie, uwierz mi, zazwyczaj poprzedzony jest ciężką pracą. Sukces to determinacja, praca i jasna wizja tego, co chcemy osiągnąć. Nie ma drogi na skróty.

No właśnie, à propos wizji… jest to najważniejszy i najtrudniejszy element planowania sukcesu. Jeśli nie masz wizji, pomysłu, gdzie chcesz dojść…to trudno jest w ogóle robić pierwszy krok. Jeśli masz konkretny cel, to właściwie masz już z górki. Sukces dla każdej z nas może oznaczać coś innego. Dla jednej osoby może to być konkretna suma na koncie lub napisana książka. Ktoś inny marzy o przebiegnięciu maratonu, zrzuceniu kilkunastu kilogramów, otworzeniu firmy. Itd. Itp.

Pamiętaj: każda z nas jest inna. Każda ma unikalny talent: NIE DO SKOPIOWANIA! Coś, co sprawia, że jesteś jedyna w swoim rodzaju. I jeśli tylko uda ci się to zdefiniować i zdefiniować co chcesz z tym zrobić, co chcesz osiągnąć: reszta jest do opracowania.

To tak jakbyś miała konkretny kierunek podróży, na przykład Karaiby. Jak już sobie określisz, że konkretnie na Karaiby chcesz dolecieć i nawet zdecydujesz się na jaką dokładnie wyspę… to pozostaje tylko wybrać odpowiednie loty:) I nawet jeśli twoją pierwszą myślą będzie: ale przecież nie mam pieniędzy, czasu, paszportu i w ogóle boję się latać: to uwierz mi: jeśli poważnie chcesz popływać z żółwiami na Barbadosie, to Ci się to uda (nawet jeśli ma się udać za dziesięć lat).

Z doświadczenia wiem, że określenie swoich celów nie jest łatwe. Co gorsze, bardzo często ktoś inny próbuje je zdefiniować za nas.

Poniżej moje trzy praktyki, które pomogą Ci wziąć sprawy w swoje ręce:

1. Jeśli nie wiesz, co chcesz w życiu robić, NIE STRESUJ SIĘ.

Znam osoby, które w wieku 17 lat dokładnie wiedzą, jaki mają życiowy cel. Znam też takie, które odkryły go w wieku lat 50 i dopiero wtedy zdecydowały się na zmianę swojego życia czy przeżycie czegoś nowego. Po prostu posłuchaj siebie, próbuj nowych rzeczy.  Gwarantuję, że masz w sobie coś, dzięki czemu możesz osiągnąć niesamowite, niewyobrażalne rzeczy. Możesz sobie zadać takie dziecinnie proste pytanie: gdyby ktoś dał mi czarodziejską różdżkę i powiedział: możesz teraz, od razu, przenieść się do Twojego wymarzonego życia: tylko powiedz na głos dokładnie, jak to wymarzone życie wygląda: CO BYM OPISAŁA?

To nie jest łatwe, ponieważ my bardzo rzadko potrafimy dokładnie określić, jak chcemy żyć. Są osoby, które narzekają na obecne okoliczności, prace, rodzinę i finanse; ale w momencie, kiedy nagle mogłyby jednym machnięciem różdżki to zmienić: pojawia się problem: „czego ja tak właściwie chcę”. Dlatego warto poświęcić czas na takie przemyślenia.

2. Twoje najważniejsze 30 minut w tygodniu.

Nauczyłam się tej metody kilka lat temu podczas kursu z zarządzania, prowadzanego przez amerykańskiego biznesmena Keith’a Cunningham‚a. Metoda ta jest z resztą praktykowane przez wiele znanych osób. Każdy ma pewnie swój własny sposób, ale idea jest ta sama:

zarezerwuj sobie czas dla siebie: i mam tu na myśli bycie sama ze sobą:  w ciszy, bez komórki w ręku, biegających dzieci, włączonego telewizora w tle. Znajdź czas i miejsce, gdzie na pewno nikt Ci nie będzie przeszkadzał. Ba, nawet wrzuć te 30 min do swojego kalendarza jeśli trzeba. Dla mnie jest to niedziela rano, kiedy mój mąż zabiera naszą córkę na zajęcia sportowe i mam dom dla siebie. Zdarzało mi się wstawać o 5 rano, żeby być w ciszy, zanim reszta domowników się obudzi… co komu pasuje.

Kiedy już jest cisza: usiądź i… nic nie rób. Ja często zamykam oczy i zadaję sobie w myślach pytanie: co mi ostatnio sprawiło przyjemność, czego się nauczyłam, z czego jestem dumna, za co jestem wdzięczna, i co chcę robić dalej. Często robię po takiej sesji notatki dla zapamiętania co mi tam do głowy przyszło. Wiele świetnych pomysłów tak się urodziło.

Wiem, że dla wielu brzmi to absurdalnie i jak strata czasu, ale gorąco zachęcam: odłącz się na minimum pół godziny w tygodniu a mogę się z tobą założyć o równowartość głównej wygranej w lotto, że poczujesz się niesamowicie. Może nawet będzie to twój regularny rytuał.

3. Odpowiedz sobie na pytanie: DLACZEGO DANY CEL JEST DLA MNIE WAŻNY?

To bardzo istotny element planowania sukcesu, ponieważ na swojej drodze napotkasz wiele przeciwności i pewnie niejednokrotnie utratę motywacji. Im ważniejszy dla Ciebie osobiście cel, tym większe prawdopodobieństwo, że go osiągniesz.

Dla mnie jednym z ważnych życiowych celów jest osiągnięcie niezależności finansowej. Dążę do niego nie dlatego, że kieruje mną chęć posiadania kosztownych rzeczy, ale dlatego, że chcę zapewnić bezpieczeństwo swojej rodzinie: w razie jakiegoś wypadku, czy utraty pracy: chcę mieć zabezpieczenie. Muszę przyznać, że na mnie działa bardzo motywująco:)

I na koniec: kiedy uda Ci się odkryć to, co chcesz robić, to jak chcesz, żeby Twoje życie wyglądało: ZAPISZ TO SOBIE, wracaj do swoich notatek jak najczęściej i ZACZNIJ DZIAŁAĆ! Uważaj na to co piszesz! Będziesz zaskoczona, jak rzeczy, które sobie wymarzysz szybko się spełniają:)

Życzę wam miłych przemyśleń i do dzieła, sukces sam się nie odniesie:)

 

spring sale(1)

 

 

 

 

 

Bez porażki ani rusz

Czy Tobie też przytrafiło się spektakularnie polec? Znasz to uczucie, kiedy ciężka praca i wielkie nadzieje spełzają na niczym? Wszystko sobie poukładałaś w myślach, miało być tak pięknie, kolorowo i lekko. A tu klops. Siedzisz sama, zakopana po uszy w pracy, bo podjęłaś się wyzwania, które jest cięższe, niż myślałaś. Telefon milczy, a miał być rozgrzany do czerwoności od rozmów z klientami, którzy masowo mieli dzwonić po usłyszeniu o Twojej nowej firmie. Kolejna znajomość, która miała okazać się tą na zawsze, właśnie się spektakularnie zakończyła. Zaspałaś. Oblałaś egazmin.Zapomniałaś o spotkaniu. Ważna prezentacja delikatnie mówiąc: nie wyniosła Cię na wyżyny zachwytu i zamiast braw na stojąco, publiczność oddycha z ulgą, gdy pojawia się ostatni slajd z napisem KONIEC. Lista może być długa…

No cóż, zdarza się.

Mam dla ciebie newsa: chociaż nie wiem jak byś się starała, nie da się uniknąć porażek. Błędów nie popełnia ten, kto nic nie robi. Nie oszukujmy się, upadek nigdy nie będzie przyjemnym uczuciem. Czasem boli mniej, czasem bardziej, ale zawsze boli. Nic z tym nie zrobimy. To, co możemy zrobić, to wziąć w swoje ręce to, jak sobie z porażkami radzimy. Wierzę, że życie składa się w 10 % z tego, co się nam przydarza i w 90% z tego, jak na dane sytuacje reagujemy.

Poniżej wyliczyłam 7 moich sprawdzonych sposobów na porażki. Korzystam z nich w momentach podknięć i zwątpienia. Może brzmią  Tobie znajomo, a może niektóre  są zupełnie nowe i zainspirują Cię do działania, a nawet kiedyś pomogą.

Oto moja ulubiona siódemka:

1. Zawsze wyciągaj lekcje z poniesionych porażek.

Jak?

  • Zaakceptuj fakt, że porażki są częścią każdego sukcesu i to dzięki nim uczysz się i rozwijasz.
  • Usiądź i na zimno przeanalizuj: co poszło nie tak i co musisz poprawić, aby następnym razem było lepiej. Bardzo dobrze sprawdza się prowadzenie dziennika albo po prostu zapisanie na kartce papieru wniosków z takich przemyśleń.
  • Zadaj sobie pytanie: CO MUSZĘ ZROBIĆ LEPIEJ, CO POPRAWIĆ, ŻEBY NASTĘPNYM RAZEM SIĘ UDAŁO? Zapisz plan działania i wracaj do notatek regularnie, aby sprawdzić jak idzie i czego się nauczyłaś po drodze.

2. Nie rozpamiętuj i nie utożsamiaj się ze swoimi porażkami.

To, co miało miejsce w przeszłości, zostaw w przeszłości. Skup się na tym, co jest teraz i co masz poprawić lub zmienić. To, że się nie udało tym razem, nie znaczy, że następnym razem też się nie uda.

3. Nie przejmuj się tym, co myślą inni.

To mój ulubiony temat może dlatego, że bardzo trudno w dzisiejszych czasach nie przejmować opinią innych. A fakt jest taki, że nie mamy 100% wpływu na to, czy  ktoś nas tak naprawdę polubi, czy nie. Dlatego otaczaj się ludźmi, którzy Cię wspierają i zaakceptuj to, że spotkasz ludzi, którzy wspierać Cię nie będą lub wręcz zrobią wiele aby Ci się nie udało.

4. Przyjmuj krytykę z pokorą.

Nie jest mile otrzymać negatywny feedback, jednak pamiętaj, że może on być cenniejszy niż komplementy. To dzięki niemu możesz poprawić te rzeczy, na które nie zwracałaś wcześniej uwagi. Nikt nie jest idealny. Nie obrażaj się na osobę, która Cię skrytykowała, tylko doceń to, że ON lub ONA właśnie pomogli Ci w kolejnym kroku do sukcesu. A następnie wróć do punktu pierwszego tej listy. A jeśli czujesz, że krytyka nie jest konstruktywna, to przeskocz do punktu trzeciego i staraj się tym nie przejmować:)

5. Otaczaj się osobami, do których możesz się zwrócić: aby po prostu o swoich porażkach porozmawiać.

Budowanie takich relacji z ludźmi wymaga czasu i nie powinno ograniczyć się wyłącznie do sesji „od porażki do porażki”: buduj pozytywne relacje z ludźmi non stop. Ty też bądz pomocna w razie potrzeby. Spontanicznie zadzwoń do znajomych i zapytaj co słychać, umów się na kawę czy lunch. Generalnie: otaczaj się pozytywnymi ludźmi, dbaj o rozwój i utrzymanie tych relacji.

6. Inwestuj swój czas w budowanie pewności siebie.

Może to być dbanie o swój wygląd, może to być czas poświęcony na lekturę książki nt. pozytywnego myślenia. Może to być nauczenie się czegoś nowego. Na mnie bardzo dobrze działa sport:  nie tylko wpływa na to, jak wyglądam i jak się czuję, ale czas spędzony na siłowni lub bieganiu jest odskocznią i pomaga mi się zrelaksować. Każdy ma swój sposób: zastanów się co wpływa pozytywnie na twoją samoocenę i staraj się to robić jak najczęściej.

7. Wyznaczaj sobie konkretne cele.

Celom poświęcę sporo uwagi na tym blogu. Teraz krótko i na temat: zastanów co chcesz osiągnąć w najbliższym czasie, ale także w perspektywie najbliższych 5 – 10 lat. Zapisz to sobie i wracaj do tych notatek regularnie, nawet codziennie. Dzięki temu twoja uwaga i podświadomość skupi się na tym, co docelowe, a wszystkie „lekcje” po drodze potraktuje jak tymczasowe. Siła stawiania sobie konkretnych celów jest niesamowita i osobiście nie wyobrażam sobie mojego życia bez zapisywania ich  i realizowania konkretnych osiągnięć.

A na koniec jedno z moich ulubionych zdań na temat radzenia sobie z porażką:
PADŁAŚ?  POWSTAŃ! POPRAW KORONĘ I ZASUWAJ DALEJ:)

Miłego dnia dziewczyny! I pamiętajcie, sukces sam się nie odniesie:)

Ps. A wy jak sobie radzicie z porażkami?

PPs. Jeśli szukacie dobrych książek na temat pozytywnego podejścia do pokonywania trudności, polecam Wam trzy dobre lektury, które zmieniły moje życie (o czym napisze kiedy indziej:)

  1. „Potęga podświadomości” Joseph Murphy
  2. „Nowa psychologia sukcesu” Dr.Carol S. Dweck
  3. „The Subtle Art of Not Giving a Fuck” Mark Manson
NAJWAŻNIEJSZY KROK PIERWSZY. SUKCES KOBIETY.

Krok pierwszy. Najważniejszy.

Nagle jak grom z jasnego nieba spada na ciebie rewelacyjny pomysł na nowy biznes. To jest TO! W końcu mogłabyś połączyć pasję z pracą! Od jakiegoś czasu myślisz o zmianie firmy czy nawet zawodu, oczami wyobraźni już widzisz siebie radosną, w wymarzonej pracy, przy ulubionym zajęciu….i tak sobie marzysz…. i tak sobie siedzisz i się do siebie uśmiechasz…i dalej tak siedzisz… i nagle pojawiają się pierwsze małe myśli: „a co jeśli poniosę porażkę?”,”przecież nie mam kapitału, muszę najpierw się dorobić, mamy kredyt, dzieci w przedszkolu” albo po prostu „co ludzie powiedzą, to niepoważne”. Brzmi znajomo?

Albo taki scenariusz: poznajesz osobę, która imponuje Ci wyglądem, ubiorem, osiągnięciami, elokwencją. Twoja pierwsza myśl: „WOW, też bym tak chciała…ale ona/on ma dobrze…” Przez moment widzisz siebie na ich miejscu, dokładnie taką, jaką sobie wymarzyłaś… i już czujesz tę pewność siebie…i tak sobie myślisz…i znowu się do siebie uśmiechasz…i marzysz… Nagle pojawia się mantra”gdybym-tylko”: „gdybym tylko miała bogatych rodziców…nie musiałabym się o nic martwić”, „gdybym tylko dostała ten awans i podwyżkę to mogłabym zacząć się realizować i osiągnąć to, co Oni”, „gdyby tylko siłownia była bliżej, mogłabym się zapisać i tak samo wyglądać” „gdybym tylko miała więcej finansów to też mogłabym zacząć podróżować…”. O rozpoczętych, niedokończonych dietach nie muszę wspominać:)

Jeśli chociaż jeden z powyższych przykładów jest ci znany z doświadczenia, to witaj w klubie. Wszystkie powyższe przykłady (i wiele innych, o których nawet nie chcę pamiętać) są z mojego życia. Wymówki i obawa przed porażką nie są mi obce. Co więcej: znam bardzo dobrze gorzki smak porażki i zwątpienia.

Mimo tych wszystkich myśli i porażek udaje mi się osiągąć sukcesy w życiu prywatnym i zawodowym. Udaje mi się, bo dawno temu zrozumiałam, że to nie od okoliczności zależy to, czy nam się uda. Sukces zależy od naszego nastawienia i od ciężkiej pracy. Sorry, nie ma drogi na skróty. Jest za to wiele pomysłów, książek, cytatów, teorii, inspirujących historii niezwykłych ludzi, które pomogły mi i wciąż mi pomagają w mojej drodze do sukcesu niezależnie od okoliczności i potknięć. Im poświęcę ten blog. I mam nadzieję, że jak najwięcej z Was zainspiruje się do działania i rozpoczęcia takiego życia, jakie sobie tylko wymarzycie!

Najważniejsze jest to, aby zacząć. Krok po kroku. Mój pierwszy już zrobiony! Za chwilę będzie drugi post: tym razem o porażkach:). A tymczasem myśl na dziś:

 

PIERWSZYKROK(3)